piątek, 17 lipca 2015

Prawdopodobnie najszybsza nalewka wiśniowa na świecie!



Sezon na owoce działkowe w pełni. 
Dziś przepis na nalewkę wiśniową, od klasycznych różni się tym, że można cieszyć się nią już 2 dni po zerwaniu owoców ;)


Składniki:

1 kg wiśni (nie drylujemy)
200 liści wiśni  :))
0,5 kg cukru
1,5 l wody
1 kwasek cytrynowy lub sok z połowy cytryny

Zagotować wszystkie składniki przez około pół godziny. Pozostawić do ostygnięcia. Przecedzić najpierw przez sito, potem przez gazę, żeby nie zostały żadne farfocle. Dolać 0,5 l spirytusu (ja daję ok 350 ml, ponieważ nie lubię jak pali w gardło). Odczekać 1 - 2 doby et voila, można się delektować.
Na zdrowie!

sobota, 11 lipca 2015

Cudowna szczotka ;)


Mój pies... mój pies nie znosi czesania, więc postanowiłam kupić mu normalną, ludzką szczotkę z zaokrąglonymi końcówkami, na miękkiej gumie, małą, owalną, najzwyklejszą. Weszłam do sklepu i wybrałam dla psiaka odpowiednią, a tuż obok wisiały kultowe Tangle Teezer. Wiele dobrego czytałam o tych szczotkach, jednak zwykle odstraszała mnie cena - prawie 40 zł za kawałek plastiku. Dziś się jednak skusiłam i jestem pod ogromnym wrażeniem. W ogóle nie wiem jak bez niej mogłam żyć ;). Istne cudo. Szczotka rozczesuje, nie, wróć! śliska się po włosach, nic nie ciągnie, nie szarpie, płynnie sunie po włosach, pozostawiając je gładkie i lśniące. Dodatkowo ma ergonomiczny kształt, idealnie leży w dłoni. Poza tym po rozczesaniu włosów pomasowałam nią skórę głowy i tu znów miłe zaskoczenie - szczotka ładnie uniosła włosy od głowy i wydaje się, ze mam ich duuuużo więcej. Słowem ładne, gęste i zdrowe. Mam wersję Detangling Hairbrush, podobno jest to gorsza wersja swojej poprzedniczki. Skoro ta moja jest gorszą, to nawet nie umiem sobie wyobrazić lepszej ;)).



Laki ze swojej też jest zadowolony! :)

piątek, 22 maja 2015

Wtorek - dzień bez złodzieja.

Bardzo lubię domy z duszą, z tradycjami. Uwielbiam rodziny wielopokoleniowe, gdzie dziadków naprawdę się szanuje i czerpie z ich mądrości i doświadczenia. Niestety nie mam szans na taki dom, więc postanowiłam sama pracować nad tradycjami. Nie musi to być od razu rodzinny śpiewnik :), ale zależy mi na takich małych kroczkach, które są tylko nasze. Jakiś czas temu wdrożyliśmy dzień bez telewizora i komputera. Wybraliśmy wtorki, bo chyba taki nieweekendowy dzień najłatwiej realizować nasze postanowienie. Nadmienię tylko, że mój dziesięciolatek nie jest zakochany w nowinkach technicznych, nie jest przyklejony do komputera, do tableta czy telefonu, więc o wiele prościej mi było wprowadzić tę ideę w życie. Na szczęście bardziej kręcą go koledzy na dworze lub spotkania z rówieśnikami w domu. Mój pomysł wziął się stąd, że kurcze zauważyłam, iż zaczynamy się mijać, a czasem program w tv był ważniejszy od pytania zadanego synowi przeze mnie lub (co gorsza) od pytania syna do mnie ;/. Wszystko jest dla ludzi, ale trzeba było, dla dobra relacji, ograniczyć bezsensowne gapienie się w telewizor. Oczywiście normalnie funkcjonujemy, a tv i komputer towarzyszą nam jak każdej rodzinie, czasem brzęczy i nikt się nie skupia, czasem "robi" za radio... wybraliśmy więc razem wtorek. Okazało się, że wtorki to takie długie, miłe dni. Nagle na wszystko znajduje się czas - na wspólne czytanie, wspólne gotowanie, rozmowy, prace domowe. Stało się jasne, że te dwa urządzenia to złodzieje czasu. Kiedyś może wybierzemy jeszcze jeden dzień bez tv i komputera. Na razie jest dobrze z jednym dniem w tygodniu. Cieszę się, że niektórzy znajomi zaczęli do nas dołączać, wszystkim nasz pomysł wychodzi na dobre.


piątek, 15 maja 2015

Samo zdrowie - mówią!



Zrobiłam koktajl pełen zdrowia (tak mówią). Podobno jarmuż jest taaaki zdrowy, więc widząc tę kapuchę w Biedronce, kupiłam. Kapusta jak kapusta, pocięta, umyta. Ale skoro takie to zdrowe, a ja ostatnio postanowiłam zdrowo się odżywiać, ćwiczyć, spać o przyzwoitych porach i w ogóle być nowoczesną kobietą, postanowiłam zrobić koktajl. Może i nie wygląda zbyt apetycznie, ale smak jest dobry. Dużo zrobił tu banan :)
Podaję przepis.

Składniki:
3/4 opakowania jarmużu z Biedronki (w lodówkach tam gdzie mieszanki sałat, pieczarki i jednodniowe soki)
1 awokado
2 banany
sok z cytryny
szklanka herbaty miętowej (najlepiej ze świeżych liści)

Banany i awokado obrać ze skóry, zmiksować razem z jarmużem, dodać sok z cytryny i herbatę miętową. Voila!

środa, 13 maja 2015

Kochana...

Czasem człowiek myśli, że został sam. Dawni przyjaciele porozjeżdżali się po świecie, odległość, inna strefa czasowa - wszystko to sprzyja rozluźnieniu relacji. W pewnym wieku nowych przyjaźni już tak łatwo się nie zawiązuje... Bywają jednak takie, które nawet jeśli nie widzimy się przez lata, kontakt jest mocno ograniczony, nagle wraca z siłą jakbyśmy się nie widzieli najwyżej tydzień. To są prawdziwe przyjaźnie. Wystarczą dwa słowa, żeby wszystko wróciło, stanęło przed oczami. Wzruszyło! Wspomnienia to coś czego nikt nie odbierze, co zostaje w nas. Wiele można w życiu stracić, wspólne przeżycia zostaną. 


niedziela, 3 maja 2015

Majówka we Wrocławiu

Wczoraj byłam z synem na wycieczce we Wrocławiu. Uwielbiam to miasto, pełne życia i turystów. Na początku dotarliśmy do wrocławskiego ZOO, kolejka jakby pół Polski się zjechało. Na szczęście udało się wejść bardzo szybko. Największe wrażenie zrobiło oczywiście Afrykarium, gdzie zebrane są zwierzęta wodne z Czarnego Lądu. Były rekiny i płaszczki, mureny i pingwiny, hipopotamy i mrówniki. Zwierzęta są ukazane w sposób zapierający dech w piersiach, największe emocje budzi szklany tunel, gdzie ryby przepływają nad głowami zwiedzających. Po tej wędrówce w Afrykarium poszliśmy pospacerować po ZOO, pooglądać zwierzęta lądowe. W Poznaniu mamy dwa ogrody zoologiczne, wiec aż takiej atrakcji nie było. 
Kolejny punkt wycieczki - Panorama Racławicka. Byłam raz, chyba 15 lat temu, oszałamiające miejsce. Niestety, w związku z najazdem turystów na Wrocław, biletów już nie było, szkoda, bo wiem, ze na moim (kochającym muzea) synu Panorama wywarłaby również wielkie emocje... cóż obiecałam, że w czasie wakacji na pewno powtórzymy wycieczkę.
Obowiązkiem pilota wycieczki (mnie) było zaprowadzenie zwiedzającego (Marcelego) na Rynek Główny. A tam ogrom atrakcji: zabytki, fontanna, dorożki konne, pokazy i występy artystyczne, cuda na kiju :)).
Dosłownie na kiju, zdjęcie przedstawia "lewitującego" chłopaka, dojście do tego jak to możliwe zajęło mi ok. 5 minut.
Niestety, była to wycieczka jednodniowa, nie wystarczyło czasu na wszystkie zamierzone atrakcje. Na szczęście Wrocław jest relatywnie blisko od Poznania.



piątek, 3 kwietnia 2015

Radosnych Świąt


Życzę Wam, Kochani,
aby Święta Wielkanocne 
wniosły do Waszych serc
wiosenną radość i świeżość,  
pogodę ducha, spokój, ciepło i nadzieję.

Cudownych Świąt 

Monika


(zdjęcie pochodzi z portalu TLC)