Bardzo lubię domy z duszą, z tradycjami. Uwielbiam rodziny wielopokoleniowe, gdzie dziadków naprawdę się szanuje i czerpie z ich mądrości i doświadczenia. Niestety nie mam szans na taki dom, więc postanowiłam sama pracować nad tradycjami. Nie musi to być od razu rodzinny śpiewnik :), ale zależy mi na takich małych kroczkach, które są tylko nasze. Jakiś czas temu wdrożyliśmy dzień bez telewizora i komputera. Wybraliśmy wtorki, bo chyba taki nieweekendowy dzień najłatwiej realizować nasze postanowienie. Nadmienię tylko, że mój dziesięciolatek nie jest zakochany w nowinkach technicznych, nie jest przyklejony do komputera, do tableta czy telefonu, więc o wiele prościej mi było wprowadzić tę ideę w życie. Na szczęście bardziej kręcą go koledzy na dworze lub spotkania z rówieśnikami w domu. Mój pomysł wziął się stąd, że kurcze zauważyłam, iż zaczynamy się mijać, a czasem program w tv był ważniejszy od pytania zadanego synowi przeze mnie lub (co gorsza) od pytania syna do mnie ;/. Wszystko jest dla ludzi, ale trzeba było, dla dobra relacji, ograniczyć bezsensowne gapienie się w telewizor. Oczywiście normalnie funkcjonujemy, a tv i komputer towarzyszą nam jak każdej rodzinie, czasem brzęczy i nikt się nie skupia, czasem "robi" za radio... wybraliśmy więc razem wtorek. Okazało się, że wtorki to takie długie, miłe dni. Nagle na wszystko znajduje się czas - na wspólne czytanie, wspólne gotowanie, rozmowy, prace domowe. Stało się jasne, że te dwa urządzenia to złodzieje czasu. Kiedyś może wybierzemy jeszcze jeden dzień bez tv i komputera. Na razie jest dobrze z jednym dniem w tygodniu. Cieszę się, że niektórzy znajomi zaczęli do nas dołączać, wszystkim nasz pomysł wychodzi na dobre.
piątek, 22 maja 2015
piątek, 15 maja 2015
Samo zdrowie - mówią!
Zrobiłam koktajl pełen zdrowia (tak mówią). Podobno jarmuż jest taaaki zdrowy, więc widząc tę kapuchę w Biedronce, kupiłam. Kapusta jak kapusta, pocięta, umyta. Ale skoro takie to zdrowe, a ja ostatnio postanowiłam zdrowo się odżywiać, ćwiczyć, spać o przyzwoitych porach i w ogóle być nowoczesną kobietą, postanowiłam zrobić koktajl. Może i nie wygląda zbyt apetycznie, ale smak jest dobry. Dużo zrobił tu banan :)
Podaję przepis.
Składniki:
3/4 opakowania jarmużu z Biedronki (w lodówkach tam gdzie mieszanki sałat, pieczarki i jednodniowe soki)
1 awokado
2 banany
sok z cytryny
szklanka herbaty miętowej (najlepiej ze świeżych liści)
Banany i awokado obrać ze skóry, zmiksować razem z jarmużem, dodać sok z cytryny i herbatę miętową. Voila!
środa, 13 maja 2015
Kochana...
Czasem człowiek myśli, że został sam. Dawni przyjaciele porozjeżdżali się po świecie, odległość, inna strefa czasowa - wszystko to sprzyja rozluźnieniu relacji. W pewnym wieku nowych przyjaźni już tak łatwo się nie zawiązuje... Bywają jednak takie, które nawet jeśli nie widzimy się przez lata, kontakt jest mocno ograniczony, nagle wraca z siłą jakbyśmy się nie widzieli najwyżej tydzień. To są prawdziwe przyjaźnie. Wystarczą dwa słowa, żeby wszystko wróciło, stanęło przed oczami. Wzruszyło! Wspomnienia to coś czego nikt nie odbierze, co zostaje w nas. Wiele można w życiu stracić, wspólne przeżycia zostaną.
niedziela, 3 maja 2015
Majówka we Wrocławiu
Wczoraj byłam z synem na wycieczce we Wrocławiu. Uwielbiam to miasto, pełne życia i turystów. Na początku dotarliśmy do wrocławskiego ZOO, kolejka jakby pół Polski się zjechało. Na szczęście udało się wejść bardzo szybko. Największe wrażenie zrobiło oczywiście Afrykarium, gdzie zebrane są zwierzęta wodne z Czarnego Lądu. Były rekiny i płaszczki, mureny i pingwiny, hipopotamy i mrówniki. Zwierzęta są ukazane w sposób zapierający dech w piersiach, największe emocje budzi szklany tunel, gdzie ryby przepływają nad głowami zwiedzających. Po tej wędrówce w Afrykarium poszliśmy pospacerować po ZOO, pooglądać zwierzęta lądowe. W Poznaniu mamy dwa ogrody zoologiczne, wiec aż takiej atrakcji nie było.
Kolejny punkt wycieczki - Panorama Racławicka. Byłam raz, chyba 15 lat temu, oszałamiające miejsce. Niestety, w związku z najazdem turystów na Wrocław, biletów już nie było, szkoda, bo wiem, ze na moim (kochającym muzea) synu Panorama wywarłaby również wielkie emocje... cóż obiecałam, że w czasie wakacji na pewno powtórzymy wycieczkę.
Obowiązkiem pilota wycieczki (mnie) było zaprowadzenie zwiedzającego (Marcelego) na Rynek Główny. A tam ogrom atrakcji: zabytki, fontanna, dorożki konne, pokazy i występy artystyczne, cuda na kiju :)).
Dosłownie na kiju, zdjęcie przedstawia "lewitującego" chłopaka, dojście do tego jak to możliwe zajęło mi ok. 5 minut.
Niestety, była to wycieczka jednodniowa, nie wystarczyło czasu na wszystkie zamierzone atrakcje. Na szczęście Wrocław jest relatywnie blisko od Poznania.
piątek, 3 kwietnia 2015
Radosnych Świąt
Życzę Wam, Kochani,
aby Święta Wielkanocne
wniosły do Waszych serc
wiosenną radość i świeżość,
pogodę ducha, spokój, ciepło i nadzieję.
Cudownych Świąt
Monika
(zdjęcie pochodzi z portalu TLC)
(zdjęcie pochodzi z portalu TLC)
niedziela, 29 marca 2015
Fritata Alicji ;)
Dziś łatwe, szybkie i smaczne danie, które jest specjalnością mojej przyjaciółki - Alicji.
FRITATA
składniki:
1 cebula, 1 brokuł, 1 papryka
1/2 szkl. startego żółtego sera,
kawałek aromatycznej kiełbasy,
1 ząbek czosnku, 6 jaj,
2 łyżki mleka, 1-2 łyżki maki
sól, pieprz
oliwa
Paprykę pokroić w słupki, cebulę w półtalarki, brokuła podzielić na różyczki. Wycisnąć czosnek przez praskę. Na patelni rozgrzać oliwę, podsmażyć cebulę i czosnek, dodać paprykę i różyczki brokuła. Warzywa smażyć ok. 10 minut. Doprawić solą i pieprzem. Jajka roztrzepać z solą i mąką. Dodać starty ser, wymieszać. Do naczynia żaroodpornego włożyć warzywa, zalać jajkami. Piec w piekarniku rozgrzanym do 200 st. C przez ok. 20 minut.
Ala - dzięki!
środa, 25 marca 2015
"Kto zabrał mój ser?" Spencer Johnson
"Kto zabrał mój ser" to mądra, alegoryczna przypowieść o tym jak zmiany pozytywnie na nas wpływają. Ser to metafora wszystkiego czego w życiu pragniemy: pieniędzy, zaszczytów, miłości, samochodu, seksu... Przyzwyczajamy się do tego naszego sera, bardzo go lubimy i chcemy go mieć na zawsze! Czasami jednak w życiu to się zmienia, o tej sytuacji jest poradnik. Bohaterowie jak w bajce - dwie myszki i dwoje maleńkich ludzi. Pewnego dnia cztery istoty przyszły do magazynu, a tam nie było sera! Książka o zmianach, "Kto zabrał o tym, że się boimy zmian w życiu. Wniosek: zmiany przynoszą pozytywne skutki, nie należy się ich bać ;) Poradnik naprawdę wart polecenia.
Do przeczytania w jeden wieczór, książka dostępna jest do czytania online.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





